Madera
Kiedy w 1420 r. przybyli tu odkrywcy wyspy, zastali wielką puszczę (stąd wyspa wzięła nazwę – madeira po portugalsku znaczy drewno).
Dziś, z sąsiednią Porto Santo i kilkoma niezamieszkanymi wysepkami, Madera stanowi region autonomiczny Portugalii. Wpisane na listę UNESCO lasy laurowe Laurisilva zajmują 15 tys. ha. Żyzna wulkaniczna gleba i łagodny podzwrotnikowy klimat sprawiają, że rosną tu setki gatunków owoców (m.in. miniaturowe banany, awokado, mango, marakuja) i kwiatów, a wegetacja trwa cały rok. Z winogron powstaje słynna madera, którą podaje się do deserów lub jako aperitif. Jest też podstawą sosów do mięs i ryb. Magda Gessler nie szczędziła tutejszej kuchni komplementów, głównie dlatego, że jest prosta, świeża, bazuje na lokalnych składnikach, a potrawy przyrządzane są na żywym ogniu. Używa się też dużo ziół i przypraw. Królują oregano, czosnek, kolendra, sól i pieprz. Wołowina w niczym nie ustępuje argentyńskiej. Powstaje z niej espetada, szaszłyk marynowany w soli, liściach laurowych i czosnku, pieczony w piecach opalanych drewnem i serwowany na gałązkach laurowych. Do tego podaje się ręcznie krojone frytki z czosnkiem i oregano oraz sałatę z pomidorem, ogórkiem i cebulą z sosem winegret. Specjalnością wyspiarskiej kuchni są ryby. Tuńczyk w maderze czy espada (pałasz) z grillowanymi bananami i sosem z marakui nie mają sobie równych.
Madera nas oczarowała. Gdy podróżowaliśmy krętymi górskimi drogami, a potem podziwialiśmy widoki z Cabo Girão, najwyższego klifu w Europie, marzyliśmy, by czas się zatrzymał. Wrócimy tu na pewno.
Tekst: Agnieszka Gzylewska